środa, 5 marca 2014

Chapter Two ! ...

- Kochanie, poczekaj - Niall wybiegł za nią, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
- Co znowu? - zapytałam.
- Wkurwiła się, bo masz na sobie koszulkę Nialla, ale wiesz zawsze możesz ją zdjąć - wyszczerzył się Harry.
- Chciałbyś - mrugnęłam do niego.
- Widziałem to! - zażartował Liam.
- Dobra, sprzątamy - powiedziałam, a Lou i Daddy niechętnie wstali. - Ej, ale moglibyście się tak na mnie nie gapić? - skierowałam pytanie do Zayna i Harrego, a oni jakby wybudzeni z głębokiego transu odwrócili wzrok.
Uwinęliśmy się z tymi całymi porządkami w jakieś pół godziny, a później siedzieliśmy w salonie. Prawie wszyscy, bo Niall jeszcze nie wrócił.
- Na pewno nie widzieliście mojego telefonu? - zapytałam ponownie, ale ci pokiwali głową przecząc. - No bo wiecie, ja kiedyś muszę wrócić. - dodałam, a oni na mnie spojrzeli.
- Do polski? - zapytał któryś.
- No raczej. Nie mam telefonu, kasy ani nawet ubrań, więc moja sytuacja nie jest najprzyjemniejsza, tym bardziej że jestem dość daleko. - powiedziałam.
- Pomożemy ci - odezwał się od razu Liam.
- Nie wezmę od was kasy ani nic innego - uśmiechnęłam się.
- Ale co to za problem? - zapytał po chwili.
- No po prostu nie chcę.
- Ale nie masz innego wyjścia.
- I tak już dużo od was dostałam.
- Niby co? - zapytał zdziwiony.
- Wystarczyło to, że w ogóle tu jestem a mam jeszcze to. - pokazałam na pierścionek.
- Dobra później o tym porozmawiamy. Zostaniesz u nas kilka dni ok? - zapytał Hazza.
- No ale ... - nie dali mi skończyć.
- Nie ma żadnego ale! Zostajesz i koniec - przerwał mi Zayn.
- Ale ... - znowu mi przerwał
- Zostajesz! - uśmiechnął się
- Nie lubię jak mi ktoś przerywa. - również się uśmiechnęłam.
- A ja nie lubię, jak ktoś się ze mną kłóci - powiedział
- A ja nie lubię niedosmażonej jajecznicy - wtrącił się Harry, a my na niego dziwnie spojrzeliśmy, po czym wybuchliśmy śmiechem.
W końcu do domu wrócił Niall. Był jakiś taki ... przygnębiony. Wszedł do salonu, ale kiedy zobaczył, że my tam jesteśmy poszedł na górę.
- Co mu? - zapytał Lou, ale nikt mu nie odpowiedział, bo nikt nie wiedział.
- Pójdę do niego - powiedział Zayn i poszedł do pokoju Nialla.
Wrócił jednak po chwili.
- Zerwała z nim. - powiedział, a chłopcy przybili sobie piątkę. - Wyrzucił mnie z pokoju. Ale trzeba z nim porozmawiać. - dodał po chwili.
- Emily... ty idź, porozmawiaj z nim, poradź mu coś jako dziewczyna. - zaproponował Harry, a ja po chwili się zgodziłam.
- A ... - zaczęłam.
- Pierwsze drzwi po prawej - uśmiechnął się
- Dzięki - poszłam w stronę jego pokoju.
Zapukałam.
- Spieprzaj - usłyszałam, ale i tak weszłam.
- W porządku? - zapytałam, chociaż wiedziałam, że jego odpowiedź będzie brzmiała ,, nie " albo w ogóle nie odpowie.
- Nie mam ochoty rozmawiać ... - dopiero zobaczył, że to ja. - czego tu chcesz? - zapytał nie zbyt miło.
- Ja tylko ... - przerwał mi.
- Wyjdź. Nie mam ochoty rozmawiać z przyjaciółmi, a co dopiero z jakąś dziwką! To wszystko twoja wina! Tylko i wyłącznie ty się do tego przyczyniłaś! Po chuj ruszasz nie swoje rzeczy?! Gdyby nie ty wszystko byłoby dobrze! Ale musiałaś tu przyjechać, bo nie masz swojego zasranego życia! Jesteś jak każda inna, jebana fanka! ... - Wrzeszczał na mnie patrząc mi prosto w oczy, ale ja nie mogłam tego słuchać.
Zdjęłam jego koszulkę i rzuciłam ją w niego. Wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami i od razu poszłam do łazienki. Ubrałam szorty, które wcześniej wyprałam i bez słowa wyszłam z ich domu również trzaskając drzwiami. Byłam tylko w staniku i spodenkach. Strasznie lało, ale trudno. Przeszłam kawałek, kiedy usłyszałam że ktoś mnie woła. To był Liam.
- Emily! Gdzie ty idziesz? - krzyczał, ale ja się nie zatrzymywałam.
Podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę. Odwróciłam się.
- O co chodzi? Co się stało? - zapytał.
- Miał racje - powiedziałam.
- Co? Kto miał rację? - szedł za mną.
- Nie ważne. Nie powinnam tu w ogóle przyjeżdżać. Przepraszam. - spojrzał mi w oczy, ale ja się odwróciłam i zaczęłam biec.
- Emily, proszę! co ty robisz? - krzyczał za mną, ale nie chciałam się zatrzymywać.
Szłam, ale nie wiedziałam gdzie. Po prostu przed siebie. Już dawno gdzieś go zgubiłam. Doszłam do jakiegoś parku, i usiadłam na ławce. Byłam cała mokra, a cały czas padało. Patrzyłam na ludzi z parasolami lub w płaszczach przeciwdeszczowych, śpieszących się, albo po prostu uciekających przed deszczem.
Naprawdę strasznie jest usłyszeć, że jest się dziwką od swojego największego idola, który ma zły dzień bo jakaś dupa z nim zerwała. No kurwa co mnie to obchodzi? Chciałam dobrze, ale wyszło jak zawsze. Nie no zajebiście zawsze muszę coś spierdolić! Najlepiej by było gdybym w ogóle nie ruszała się z domu. Sprawiłabym wszystkim o wiele mniej problemów. Po co ja tu w ogóle przyjechałam?
Siedziałam, kiedy zobaczyłam na ziemi kartkę z gazety, na której było zdjęcie, na którym Liaś mi się ,, oświadcza ". Uśmiechnęłam się sama do siebie, i zaczęłam czytać opis.

* Poprzedniej nocy Liam Payne (wokalista znanego na całym świecie zespołu One Direction) oświadczył się niejakiej Emily, której nazwiska nie znamy. Nie wiadomo również, czy zakochana para znała się wcześniej, czy też poznali się dopiero w klubie, w którym spędzili całą noc. Nad ranem całym zespołem wraz z Emily wsiedli do samolotu i wrócili do domu One Direction. *

Wszyscy, którzy koło mnie przechodzili mierzyli mnie. Możliwe, że przyczyniło się do tego to, że nie miałam na sobie koszulki. Było mi bardzo zimno. W pewnym momencie na ławce naprzeciwko mnie usiadło dwóch chłopaków. Jak wszyscy inni, zaczęli mnie mierzyć.
- I co się kurwa gapicie?! - powiedziałam na tyle głośno, żeby usłyszeli, ale ci nie odpowiedzieli.
Rozmawiali ze sobą ... po polsku.
- Ale dupa - w pewnym momencie odezwał się jeden po polsku.
- Taka laska i bez chłopaka? - zapytał drugi tym razem po angielsku siadając obok mnie.
- Taki pajac i bez cyrku? - powiedziałam po polsku, wstałam i poszłam.
Przeszłam kawałek, kiedy zobaczyłam jakiś ludzi z kamerami i mikrofonem. Podbiegli do mnie, a kiedy ja próbowałam odejść szli za mną.
- To ty jesteś Emily? - zapytał gościu z mikrofonem, a ten drugi cały czas mnie nagrywał.
- Nie - szłam dalej, ale oni nie ustępowali.
- To na pewno ty. Masz pierścionek od Liama. - oznajmił pokazując na moją rękę.
- Wypierdalaj mi z tą kamerą! - zwróciłam się nie zbyt miło do drugiego, ale mnie nie posłuchał.
- Co tutaj robisz, tym bardziej że nie jesteś całkiem ubrana. - kontynuował.
- Coś ci się nie podoba? Odpierdol się! - zaczęłam biec, żeby tylko ich zgubić.
Po chwili mi się udało. Cały czas strasznie padało, a mnie dalej bolała głowa i było mi strasznie zimno. Po jakiejś godzinie, kiedy szłam jakąś pustą uliczką, zobaczyłam jakiś samochód. Podjechał bliżej mnie i się zatrzymał. Wyszedł z niego Liam.
- Wszędzie cię szukałem. Chodź - powiedział i złapał mnie za rękę.
- Zostaw mnie. Nie chcę - wzięłam swoją rękę i szłam dalej.
- Ale ty jesteś uparta. No dawaj, bo się przeziębisz - powiedział troskliwie.
- Nie. Nie mam gdzie wracać. - nie zatrzymywałam się, ale on do mnie podszedł, podniósł mnie i zaniósł mnie do samochodu.
- Jak nie chcesz wracać do nas to zawiozę cię do jakiegoś hotelu ok? - zapytał
- Nie mam kasy
- Nie ważne. Masz - powiedział zdejmując bluzę, a ja ją ubrałam.
Byłam cała mokra, ale było mi przynajmniej trochę cieplej. Dojechaliśmy do jakiegoś hotelu i od razu Liam poszedł do recepcji a ja na niego czekałam. To był jakiś pięciogwiazdkowy hotel. Trochę pogadaliśmy w pokoju, ale namówiłam go, żeby wrócił do domu. Powiedział, że jutro do mnie przyjedzie.
                                                              ******* Liam *******
Emily poszła z nim porozmawiać ale po chwili wybiegła z domu. Pobiegłem za nią, ale nie chciała ze mną rozmawiać. Uciekła. Ale dlaczego? Wróciłem do domu i od razu poszedłem do Nialla.
- Coś ty jej nagadał?! - krzyknąłem od razu po wejściu do pokoju.
- Nic. Po prostu jest dziwką jak każda inna pieprzona fanka... - przerwałem mu.
- Co kurwa?! Jesteś debilem! Dziwką to można nazwać tą twoją sukę! I szczerze mówiąc, to wszyscy się cieszymy, że już nie jesteście razem! A ty w ogóle nas nie słuchasz! Ona jest inna ... - wrzeszczałem na niego.
- Nie jest. - powiedział i usiadł na parapecie gapiąc się przez okno.
- Dobra weź skończ - wyszedłem z pokoju i od razu wsiadłem w samochód.
Szukałem jej jakieś półtorej godziny i w końcu ją znalazłem. Nie chciała wracać do nas do domu, ale ją rozumiałem. W końcu nie jest przyjemnie usłyszeć takie słowa od swojego idola. Odwiozłem ją do hotelu i wróciłem do domu. Następnego dnia rano do niej pojechałem. Oczywiście po drodze musiałem natknąć się na paparazzi. Zadawali jakieś pytania.
- Przepraszam innym razem. Nie mam teraz czasu. - uśmiechnąłem się i wszedłem do hotelu. Wjechałem windą na drugie piętro i poszedłem do pokoju Em.
                                                              *******Emily*******
Wieczorem dużo myślałam i doszłam do wniosku, że jeszcze trochę zostanę w Londynie. Obudziłam się około 10:30 i przypomniałam sobie, że o 11 miał przyjść Liaś. Szybko wstałam, ogarnęłam się i założyłam te ubrania, które miałam, czyli moje spodenki i bluzę Liama, która sięgała mi do połowy ud zasłaniając spodenki. Była za duża i to o wiele, ale to mi się w niej właśnie podobało. Po chwili drzwi do pokoju się otworzyły i wszedł Liaś. Powiedziałam mu, że jeszcze nie wracam do polski, a on się ucieszył. Pożyczył mi trochę kasy na początek, ale obiecałam mu, że jak tylko będę miała to mu oddam. Poszliśmy na zakupy, a ja kupiłam kilka ubrań. Wróciliśmy do hotelu, a ja się w końcu przebrałam. Liam namówił mnie, żebyśmy pojechali do nich.
Chwilę później byliśmy już na miejscu. Poszliśmy do kuchni, gdzie siedziała cała reszta.
- Hej - powiedziałam wchodząc i usiadłam na przeciwko nich, a oni mi odpowiedzieli. O dziwo Niall również się ze mną przywitał.
- Em, chciałem cię przeprosić - powiedział po chwili ciszy, jaka panowała w pomieszczeniu, a oczy wszystkich skierowane były na mnie. - Ona okazała się zwykłą dziwką i niepotrzebnie na ciebie krzyczałem. Przepraszam, byłem strasznie wkurwiony. - próbował się tłumaczyć.
- Przykro mi, ale musisz wymyślić jakieś nowe wyzwisko opisujące twoją każdą jebaną fankę, bo o ile dobrze pamiętam, to ja dostałam miano dziwki. - spojrzałam na niego.
- Możemy porozmawiać na osobności? - zapytał, a  reszta od razu wyszła. - Przepraszam, ale zrozum mnie. Byłem wkurwiony i to bardzo. To nie było łatwe. - kontynuował.
- Oh, naprawdę? ... Wal się - powiedziałam i wstałam z zamiarem wyjścia z kuchni, ale złapał mnie za rękę. Odwróciłam się - Cze ... - przerwał mi całując mnie.
Na początku oddałam pocałunek, ale nawet nie wiem dlaczego. Po kilku sekundach ogarnęłam się i go od siebie odepchnęłam.
- Co ty robisz?! - zapytałam wściekła, a on zaczął mnie przepraszać.
- Naprawdę przepraszam, nie wiem dlaczego to zrobiłem ... - powiedział, a ja wyszłam z kuchni.
Okay ... To było ... dość dziwne, ale szczerze mówiąc to ... to było jedno z moich marzeń. Bosz co ja w ogóle robię? Ale ja jestem głupia.
Poszłam do salonu, ale nikogo tam nie było, więc sprawdziłam też w pokojach. Tam również było pusto. No nieźle ... zostawili nas samych. Wróciłam na dół.
- A ci gdzie? - zapytałam wchodząc do kuchni, gdzie dalej był Niall.
Był strasznie zamyślony. Stał w tym samym miejscu gapiąc się w podłogę, a po chwili spojrzał mi prosto w oczy. Ja pierdole, ale on ma śliczne oczka! Podszedł do mnie i położył mi rękę na policzku. Zbliżył się do mnie i nie przestawał patrzeć mi w oczy. Znowu chciał mnie pocałować, ale się odsunęłam.
- Może będzie lepiej, jeśli już pójdę - powiedziałam.
- Nie, zostań. Przepraszam. - powiedział.
- Nie przepraszaj mnie za każdym razem. Ale naprawdę już pójdę. - powiedziałam i już miałam wychodzić, kiedy w kuchni zjawili się Hazza i Lou.

---------------------------------------------------------------------

CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
I mamy drugi rozdziałek. Mam nadzieję, że się wam podoba. Proszę o szczere opinie w komentarzach. Następny rozdział wstawie dopiero jak będzie 5 komentarzy, bo nie wiem czy jest w ogóle sens, żebym pisała dalej.
Kocham was!

7 komentarzy:

  1. Jedno wielkie: "Zejbiste!" Kuźwa! Jak te opowiadanie jest super! Zazdroszczę Ci takiego talentu. Rozdział zajebisty! a opowiadanie? Opowiadanie jest jeszcze zajebistsze! :) Na serio, chciałabym mieć taki talent. Dobra... z niecierpliwością czekam na next :) a przez ten czas zapraszam do siebie:
    http://jeden-kierunek-one-direction-story.blogspot.com

    Sorry za spam i czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się bardzo podoba i czekam na więcej :3

    OdpowiedzUsuń
  3. po prostu kocham, kocham i... kocham! Szalenie dobrze mi się to czyta, opowiadanie jest mega ciekawe i wciągające, czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  4. C.U.D.O.W.N.E !
    KOCHAM TO OPOWIADANIE!!!!!!!!!!!!!!!!!
    czekam na kolejny rozdział xx
    :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy tylko ja uważam, że jak na początkujący blog, 5 komentarzy to za dużo?

    OdpowiedzUsuń
  6. superrr piszz szybkoo next :*****

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebiste...tyle można powiedzieć...nie ma innego zajebistego słowa opisującego to opowiadanie :* (tak,wiem,że to już strasznie długo po terminie,ale dopiero dzisiaj to odkryłam ;) )

    Zapraszam always-together-tynka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń