Obudziło mnie jakieś trzaskanie. Poszłam do kuchni i zobaczyłam... tą ... no... jak ona ... a z resztą pieprzyć to. Najwidoczniej próbowała coś ugotować, ale jej nie wychodziło.
- Może tak ciszej? - zapytałam i na nią spojrzałam.
- Kochanie, nie da się t... - przerwałam jej
- Po pierwsze to nie mów do mnie kochanie bo rzygnę. Po drugie nie jesteś u siebie, więc jeżeli grzecznie proszę, żebyś się uciszyła to znaczy, że masz zamknąć ryj albo najlepiej wypierdalać. - uśmiechnęłam się przesłodko a ta nic nie mówiła. - Jesteś naturalną blondynką prawda? - zapytałam.
- Tak - uśmiechnęła się i zaczęła poprawiać sobie włosy z bananem na ryju.
- Uwierz mi, to nie był komplement. - wzięłam szklankę soku i wróciłam do pokoju.
Było dopiero po 6 więc chciałam wrócić do łóżka, ale i tak już bym nie zasnęła. Wzięłam mój pamiętnik i opisałam wydarzenia z paru ostatnich dni. Około 9 nudziło mi się cholernie i jeszcze mój ojciec z tą swoją lalą latali po domu i się śmiali. Kurwa no we własnym domu odpocząć nie mogę. Przebrałam się i poszłam do Iss. Nie otwierała, więc postanowiłam pójść do Davida. Od mieszkania Davida miałam klucze, więc nawet nie pukałam. Kiedy weszłam było strasznie cicho, więc pomyślałam, że śpi. Po cichu poszłam do jego sypialni i co zobaczyłam?! Owszem spał jeszcze, ale nie był sam. Koło niego leżała Iss.
- Co to kurwa ma znaczyć?! - wydarłam się, tym samym ich budząc.
- Emily... Co ty tu... - zaczął się jąkać i szybko ubierać David, a ta dziwka zasłaniała się kołdrą.
Wybiegłam z jego pokoju, a on za mną ubierając po drodze spodnie.
- Stój! Emi to nie tak jak myślisz! Poczekaj! - krzyczał za mną, ale ja nie miałam zamiaru się zatrzymywać.
Wybiegłam z jego mieszkania trzaskając drzwiami, a on za mną. Po chwili poczułam szarpnięcie za nadgarstek, co spowodowało, że się odwróciłam.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam i wyrwałam swoją rękę z jego dłoni, rzucając mu pod nogi jego klucze. - Odpierdol się! I ty i ona! Nie chcę was znać! - wydarłam się, a on się zatrzymał.
Byliśmy na ulicy, więc wszyscy się nam przyglądali. Odwróciłam się i wróciłam do domu. Zamknęłam się w pokoju. Nie chciało mi się już nic. Usiadłam w kącie. Jak oni mogli?! Dwie najbliższe mi osoby mnie tak zraniły. Dlaczego? Co ja im zrobiłam? Za taką przyjaźń to ja dziękuję!
Nie płakałam. Byłam wściekła. Płacz jest największą oznaką słabości, a ja nie jestem słaba. Oni jeszcze nie wiedzą, jaka potrafię być silna.
Nawet nie wiem kiedy usnęłam, ale obudziłam się na podłodze, tam gdzie wcześniej siedziałam. Było około 7 . Wstałam, ogarnęłam się i postanowiłam nie użalać się nad sobą. Pomalowałam się... nieco mocniej niż zawsze. Poszłam coś zjeść, bo w końcu nie jadłam nic od dobrej doby.
Będę miała wszystko w dupie. Nie będę się przejmować tym, co powiedzą inni. Będę niezależna i będę żyła tak jak będę kurwa chciała! Nikomu nie warto ufać. Nawet przyjaciołom, nawet rodzinie, nawet komuś wyjątkowemu. Bo ludzie zawodzą, i to na każdym kroku. Pierdole system. Będę inna... Będę sobą. I niech wszyscy się pierdolą. Spełnię marzenia bez pomocy innych. Od dzisiaj żyję pełnią życia.
Do wieczora nie robiłam prawie nic ... cały czas myślałam. Wieczorem, około 21 postanowiłam się rozerwać. Ubrałam szorty i białą luźną koszulkę, pomalowałam się , i takie tam. Wyszłam z domu. Dzisiaj ma być jakaś impreza, na której miał być ktoś sławny, ale nie wiadomo kto. Poszłam tam, a przed wejściem wszystkich przeszukiwali. Hah ... wymacali mnie. Tak, wiem ... głupawka. Kiedy weszłam od razu poszłam do baru, wypiłam kilka drinków i poszłam na parkiet. Poznałam jakiegoś chłopaka, ale za cholerę nie pamiętałam jak się nazywał, ani jak wyglądał. Pamiętam tylko, że bardzo mi się podobał. Z resztą nie tylko mi, bo dookoła nas były tłumy dziewczyn, i na początku większość piszczała. Ale on tańczył tylko ze mną, co mi się podobało. Więcej nie pamiętałam, bo byłam nieźle wstawiona.
Obudziłam się nieco inaczej niż zawsze. Leżałam, kiedy nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje ręką. Szybko otworzyłam oczy, ale od razu spadłam z łóżka. Szybko wstałam i zobaczyłam, że chłopak już nie śpi ... ale to nie był zwykły chłopak ... to był Zayn Malik! Byłam w szortach i w samym staniku. Nie miałam na sobie koszulki. Zayn na mnie popatrzył i najwidoczniej również nie pamiętał nic z poprzedniej nocy, bo złapał się za głowę i syknął z bólu.
- O kurwa - przeklnęłam sama do siebie.
- Co? - zapytał chłopak... a no tak, zapomniałam, że on nie jest Polakiem, więc po polsku nie mówi.
Wprawdzie mój angielski nie jest perfekcyjny, ale jest nawet bardzo dobry.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam, tym razem po angielsku.
- Y ... no w moim pokoju. - powiedział wstając, a ja za ten czas szukałam swojej koszulki, ale nie było jej widocznie w jego pokoju.
- No tyle to zdążyłam zauważyć. - pokazałam palcem na jego zdjęcia, które stały na komodzie. - może tak dokładniej? - spojrzałam na niego.
- No ... mój pokój, dom One Direction, Londyn - powiedział
- Jak ja się tu znalazłam? - zapytałam i popatrzyłam na niego
- No nie wiem. Jedyne co pamiętam, to to, że cały wieczór tańczyłaś z Niallem. - powiedział, a mi od razu przypomniało się z kim tańczyłam. - Ej, między nami ... - nie dałam mu skończyć, bo dobrze wiedziałam, o co chciał zapytać. A mianowicie o to czy się ze sobą przespaliśmy.
- Nie - powiedziałam od razu.
- Na pewno? - zapytał, jakby niedowierzał.
- Na pewno - powiedziałam stanowczo.
- Nie wiesz gdzie jest mój telefon i bluzka? - zapytałam, ale on tylko pokiwał głową przecząco.
Wyszłam z pokoju, a on za mną.
On gdzieś zniknął, a ja poszłam na dół. Głowa mnie tak napierdalała, że nie mogłam wytrzymać. I jeszcze się okazało, że JESTEM W DOMU ONE DIRECTION! Nie mogłam w to uwierzyć. Spotkać ich, to było jedno z moich marzeń, ale nie jestem jak inne fanki, więc nie piszczałam, bo to byłoby idiotyczne. Poszłam do salonu, ale zobaczyłam, że Harry obściskuje się tam z jakąś laską, więc wyszłam. Weszłam do kuchni, gdzie siedział Liam i Louis.
- Hej kochanie - zaśmiał się Liam, kiedy weszłam do kuchni, a Lou mu zawtórował.
- Co? - zapytałam, bo nie wiedziałam o co im chodzi.
- Nie pamiętasz? - uśmiechnął się Liaś - Patrz - podał mi swój telefon z włączonym nagraniem, na którym mi się oświadcza w tym klubie śpiewając refren merry me. Spojrzałam na swoją rękę i rzeczywiście był tam złoty pierścionek.
- Masz - powiedziałam i oddałam mu jego telefon, oraz zdjęłam z palca pierścionek od niego i też mu go oddałam.
- Nie, weź go sobie - wyszczerzył się, ale go nie wzięłam.
Wstał, podszedł do mnie i włożył mi pierścionek na palec, z którego wcześniej go zdjęłam.
- Weź na pamiątkę - uśmiechnął się.
- Ale ... - zaczęłam
- Bierz! - przerwał mi i jeszcze szerzej się uśmiechnął.
- No dobra - odwzajemniłam uśmiech i jeszcze raz oglądnęłam pierścionek.
Zdjęłam go, a w środku wygrawerowany był napis ,, I'll always love you - Liaś ". Zaśmiałam się sama do siebie i włożyłam z powrotem.
- Emily... gdzie ty masz koszulkę? - zapytał po chwili Louis.
- No nie wiem właśnie. - powiedziałam, i w tym samym momencie do kuchni wszedł Niall.
- Hej - powiedział od razu, podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Y... hej. Czy tylko ja nic nie pamiętam? - zaśmiałam się.
- Mówiłem, żebyś tyle nie piła kocie - powiedział Lou.
- Zaczynam się was bać - zażartowałam a oni się zaśmiali.
- Musze ci powiedzieć, że jak jesteś wstawiona to jesteś naprawdę szalona - powiedział Niall, a ja na niego spojrzałam.
- Dlaczego? Chociaż ... nie, jednak nie chcę wiedzieć - powiedziałam, a on się uśmiechnął.
- Nie wiecie gdzie jest moja bluzka i telefon? - zapytałam, i zaczęłam macać się po kieszeniach, żeby się upewnić, że nie mam telefonu przy sobie.
- Ostatnio widziałem cię ubraną jeszcze w klubie - chłopcy się uśmiechnęli i nie przestawali mnie mierzyć.
- O, właśnie ... tak w ogóle to jak ja się tu znalazłam? - zapytałam
- No... jak nam się znudziło w klubie to wróciliśmy samolotem, ale Liaś się uparł, żebyś poleciała z nami, bo w końcu narzeczona i byliśmy nieźle wstawieni, więc... - przerwałam mu.
- Wszystko pamiętasz? - zapytałam Louisa zdziwiona.
- Nie, ja chyba wypiłem najwięcej. Rozmawiałem z ochroniarzem. - powiedział i w tym momencie do kuchni weszła jakaś laska.
- Cześć kochanie - powiedziała i zaczęła się lizać z Niallem.
- Ej, weźcie wyjdźcie, bo i tak mi niedobrze. - powiedział Liaś i udawał, jakby zaraz miał zwymiotować, a ci wyszli.
- To jego dziewczyna? - zapytałam.
- No, niestety - powiedział Lou.
- Czemu niestety? - zapytałam i usiadłam naprzeciwko nich.
- Bo to taka sucz, że ja pierdole - odezwał się Liaś, a ja się zaśmiałam.
- O mnie też macie takie zdanie? - zapytałam i spojrzałam mu prosto w oczy.
- No co ty? Ty jesteś spoko - Powiedział, a ja się uśmiechnęłam.
- Dla tego, że jestem tylko w staniku? Daj trochę, mój ty przyszły mężu - zaśmiałam się i nie czekając na odpowiedź wzięłam od niego butelkę wody, z której przed chwilą pił i się napiłam, a on się uśmiechnął.
Louis wziął butelkę wody i jednym ruchem wylał ją na mnie.
- Ups ... niechcący - powiedział, a ja odruchowo wstałam, bo ta woda była dość zimna.
Byłam cała mokra. Dosłownie. Nie czekając ani chwili wzięłam wodę Liama i wylałam ją na obydwóch.
- Ej! Co ja ci zrobiłem?! - powiedział Liaś, a ja się słodko uśmiechnęłam.
Teraz wszyscy już staliśmy i byliśmy cali mokrzy. Louis chciał się na mnie zemścić i wyjął z lodówki sok i jakieś tam inne rzeczy, liaś rzucał jakimiś płatkami, a ja zabrałam im ketchup. Tak się zaczęła wojna na jedzenie. Po kilku minutach skończyły się rzeczy, którymi można kogoś oblać albo ubrudzić. Byliśmy cali ujebani, ale było warto, bo było zajebiście. Poszłam się umyć, ale że nie miałam się w co ubrać, to wzięłam jakąś koszulkę, która wisiała na grzejniku w łazience. Spodenki musiałam zdjąć, bo również były ujebane, ale koszulka sięgała mi do połowy ud, więc było dobrze.
- Czyje to? - zapytałam pokazując na koszulkę, którą miałam na sobie, kiedy wróciłam do kuchni.
W kuchni siedzieli wtedy już wszyscy, czyli całe 1D.
- Moje - powiedział blondyn.
- Przepraszam, ale naprawdę nie mam się w co ubrać. - powiedziałam lekko zakłopotana.
- Nie ma sprawy. Weź ją sobie. - uśmiechnął się.
- Dzięki - odwzajemniłam uśmiech, a ten dalej się na mnie patrzył.
- Ej! Stary, ona jest moja! To moja przyszła żona!- powiedział Liaś i wszyscy wybuchliśmy śmiechem
Lou i Liaś byli już umyci i przebrani. Nagle do kuchni przyszła ta laska Nialla.
- Cześć wszystkim - powiedziała i zatrzymała się koło mnie.
- Emily - powiedziałam z uśmiechem na twarzy i wystawiłam rękę w jej stronę, ale ona nie miała najwidoczniej ochoty jej uścisnąć.
Zmierzyła mnie bezczelnie i syknęła coś pod nosem, po czym usiadła Niallowi na kolana.
- Okej - powiedziałam cicho sama do siebie i wzięłam rękę. - To co chłopaki sprzątamy nie? - zapytałam z uśmiechem na twarzy.
- Masz coś pod tą koszulką? - zapytał niespodziewanie Harry, a ja na niego dziwnie spojrzałam.
- Może - uśmiechnęłam się, a oni odwzajemnili uśmiech.
Ta laska zapytała się coś Nialla, a jak on jej odpowiedział, to wściekła wybiegła z kuchni. Nie słyszałam o czym mówili.
- Kochanie poczekaj! - Niall wybiegł za nią, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
------------------------------------------------------
Dobra, jest pierwszy rozdział. Nie najlepszy, ale jak na jeden z pierwszych to ujdzie. Oczywiście proszę o szczere opinie w komentarzach. CZYTASZ = KOMENTUJESZ. Pozdrawiam :)
Bardzo mi się spodobał ten zwrot akcji, naprawdę coś nowego i ciekawego, co prawda nie za często czytam takie opowiadania, ale to coraz bardziej wzbudza moją ciekawość :) W dwóch czy trzech miejscach zauważyłam jakieś drobne błędy albo powtórzenia. I troszkę mnie razi "Liaś", dziwnie brzmi zagraniczne imię zdrobnione po polsku, ale może po prostu nie jestem przyzwyczajona. Czekam na więcej, pozdrawiam i życzę bardzo dużo weny twórczej! :D
OdpowiedzUsuńChociaż nie jestem Directionerką, podobało mi się... Również razi mnie zdrobnienie "Liaś"... Mam nadzieję, że dalej będziesz pisać, bo jestem ciekawa. Zapraszam na skończonego już bloga o Tokio Hotel http://kasiulaioni.blog.onet.pl/ Czekam na więcej i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńaaaaaaaaaaaawwwwwwwwwwwwww zajebiste ♥ ♥ ♥ ♥ uwielbiam to , po prostu uwielbiam ! ♥ ♥ super piszesz ♥
OdpowiedzUsuńJedno Entuzjastyczne: "Zajebiste!" Zajebiście piszesz :) I jeszcze ten pomysł, który jest super! nie mogę doczekać się nexta! W tym czasie zapraszam do siebie:
OdpowiedzUsuńhttp://jeden-kierunek-one-direction-story.blogspot.com
Z góry przepraszam za spam :)
Genialny ♥♥♥ czekam na next
OdpowiedzUsuńhttp://love-stories-sucks.blogspot.com/