Obudziło mnie jakieś trzaskanie. Poszłam do kuchni i zobaczyłam... tą ... no... jak ona ... a z resztą pieprzyć to. Najwidoczniej próbowała coś ugotować, ale jej nie wychodziło.
- Może tak ciszej? - zapytałam i na nią spojrzałam.
- Kochanie, nie da się t... - przerwałam jej
- Po pierwsze to nie mów do mnie kochanie bo rzygnę. Po drugie nie jesteś u siebie, więc jeżeli grzecznie proszę, żebyś się uciszyła to znaczy, że masz zamknąć ryj albo najlepiej wypierdalać. - uśmiechnęłam się przesłodko a ta nic nie mówiła. - Jesteś naturalną blondynką prawda? - zapytałam.
- Tak - uśmiechnęła się i zaczęła poprawiać sobie włosy z bananem na ryju.
- Uwierz mi, to nie był komplement. - wzięłam szklankę soku i wróciłam do pokoju.
Było dopiero po 6 więc chciałam wrócić do łóżka, ale i tak już bym nie zasnęła. Wzięłam mój pamiętnik i opisałam wydarzenia z paru ostatnich dni. Około 9 nudziło mi się cholernie i jeszcze mój ojciec z tą swoją lalą latali po domu i się śmiali. Kurwa no we własnym domu odpocząć nie mogę. Przebrałam się i poszłam do Iss. Nie otwierała, więc postanowiłam pójść do Davida. Od mieszkania Davida miałam klucze, więc nawet nie pukałam. Kiedy weszłam było strasznie cicho, więc pomyślałam, że śpi. Po cichu poszłam do jego sypialni i co zobaczyłam?! Owszem spał jeszcze, ale nie był sam. Koło niego leżała Iss.
- Co to kurwa ma znaczyć?! - wydarłam się, tym samym ich budząc.
- Emily... Co ty tu... - zaczął się jąkać i szybko ubierać David, a ta dziwka zasłaniała się kołdrą.
Wybiegłam z jego pokoju, a on za mną ubierając po drodze spodnie.
- Stój! Emi to nie tak jak myślisz! Poczekaj! - krzyczał za mną, ale ja nie miałam zamiaru się zatrzymywać.
Wybiegłam z jego mieszkania trzaskając drzwiami, a on za mną. Po chwili poczułam szarpnięcie za nadgarstek, co spowodowało, że się odwróciłam.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam i wyrwałam swoją rękę z jego dłoni, rzucając mu pod nogi jego klucze. - Odpierdol się! I ty i ona! Nie chcę was znać! - wydarłam się, a on się zatrzymał.
Byliśmy na ulicy, więc wszyscy się nam przyglądali. Odwróciłam się i wróciłam do domu. Zamknęłam się w pokoju. Nie chciało mi się już nic. Usiadłam w kącie. Jak oni mogli?! Dwie najbliższe mi osoby mnie tak zraniły. Dlaczego? Co ja im zrobiłam? Za taką przyjaźń to ja dziękuję!
Nie płakałam. Byłam wściekła. Płacz jest największą oznaką słabości, a ja nie jestem słaba. Oni jeszcze nie wiedzą, jaka potrafię być silna.
Nawet nie wiem kiedy usnęłam, ale obudziłam się na podłodze, tam gdzie wcześniej siedziałam. Było około 7 . Wstałam, ogarnęłam się i postanowiłam nie użalać się nad sobą. Pomalowałam się... nieco mocniej niż zawsze. Poszłam coś zjeść, bo w końcu nie jadłam nic od dobrej doby.
Będę miała wszystko w dupie. Nie będę się przejmować tym, co powiedzą inni. Będę niezależna i będę żyła tak jak będę kurwa chciała! Nikomu nie warto ufać. Nawet przyjaciołom, nawet rodzinie, nawet komuś wyjątkowemu. Bo ludzie zawodzą, i to na każdym kroku. Pierdole system. Będę inna... Będę sobą. I niech wszyscy się pierdolą. Spełnię marzenia bez pomocy innych. Od dzisiaj żyję pełnią życia.
Do wieczora nie robiłam prawie nic ... cały czas myślałam. Wieczorem, około 21 postanowiłam się rozerwać. Ubrałam szorty i białą luźną koszulkę, pomalowałam się , i takie tam. Wyszłam z domu. Dzisiaj ma być jakaś impreza, na której miał być ktoś sławny, ale nie wiadomo kto. Poszłam tam, a przed wejściem wszystkich przeszukiwali. Hah ... wymacali mnie. Tak, wiem ... głupawka. Kiedy weszłam od razu poszłam do baru, wypiłam kilka drinków i poszłam na parkiet. Poznałam jakiegoś chłopaka, ale za cholerę nie pamiętałam jak się nazywał, ani jak wyglądał. Pamiętam tylko, że bardzo mi się podobał. Z resztą nie tylko mi, bo dookoła nas były tłumy dziewczyn, i na początku większość piszczała. Ale on tańczył tylko ze mną, co mi się podobało. Więcej nie pamiętałam, bo byłam nieźle wstawiona.
Obudziłam się nieco inaczej niż zawsze. Leżałam, kiedy nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje ręką. Szybko otworzyłam oczy, ale od razu spadłam z łóżka. Szybko wstałam i zobaczyłam, że chłopak już nie śpi ... ale to nie był zwykły chłopak ... to był Zayn Malik! Byłam w szortach i w samym staniku. Nie miałam na sobie koszulki. Zayn na mnie popatrzył i najwidoczniej również nie pamiętał nic z poprzedniej nocy, bo złapał się za głowę i syknął z bólu.
- O kurwa - przeklnęłam sama do siebie.
- Co? - zapytał chłopak... a no tak, zapomniałam, że on nie jest Polakiem, więc po polsku nie mówi.
Wprawdzie mój angielski nie jest perfekcyjny, ale jest nawet bardzo dobry.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam, tym razem po angielsku.
- Y ... no w moim pokoju. - powiedział wstając, a ja za ten czas szukałam swojej koszulki, ale nie było jej widocznie w jego pokoju.
- No tyle to zdążyłam zauważyć. - pokazałam palcem na jego zdjęcia, które stały na komodzie. - może tak dokładniej? - spojrzałam na niego.
- No ... mój pokój, dom One Direction, Londyn - powiedział
- Jak ja się tu znalazłam? - zapytałam i popatrzyłam na niego
- No nie wiem. Jedyne co pamiętam, to to, że cały wieczór tańczyłaś z Niallem. - powiedział, a mi od razu przypomniało się z kim tańczyłam. - Ej, między nami ... - nie dałam mu skończyć, bo dobrze wiedziałam, o co chciał zapytać. A mianowicie o to czy się ze sobą przespaliśmy.
- Nie - powiedziałam od razu.
- Na pewno? - zapytał, jakby niedowierzał.
- Na pewno - powiedziałam stanowczo.
- Nie wiesz gdzie jest mój telefon i bluzka? - zapytałam, ale on tylko pokiwał głową przecząco.
Wyszłam z pokoju, a on za mną.
On gdzieś zniknął, a ja poszłam na dół. Głowa mnie tak napierdalała, że nie mogłam wytrzymać. I jeszcze się okazało, że JESTEM W DOMU ONE DIRECTION! Nie mogłam w to uwierzyć. Spotkać ich, to było jedno z moich marzeń, ale nie jestem jak inne fanki, więc nie piszczałam, bo to byłoby idiotyczne. Poszłam do salonu, ale zobaczyłam, że Harry obściskuje się tam z jakąś laską, więc wyszłam. Weszłam do kuchni, gdzie siedział Liam i Louis.
- Hej kochanie - zaśmiał się Liam, kiedy weszłam do kuchni, a Lou mu zawtórował.
- Co? - zapytałam, bo nie wiedziałam o co im chodzi.
- Nie pamiętasz? - uśmiechnął się Liaś - Patrz - podał mi swój telefon z włączonym nagraniem, na którym mi się oświadcza w tym klubie śpiewając refren merry me. Spojrzałam na swoją rękę i rzeczywiście był tam złoty pierścionek.
- Masz - powiedziałam i oddałam mu jego telefon, oraz zdjęłam z palca pierścionek od niego i też mu go oddałam.
- Nie, weź go sobie - wyszczerzył się, ale go nie wzięłam.
Wstał, podszedł do mnie i włożył mi pierścionek na palec, z którego wcześniej go zdjęłam.
- Weź na pamiątkę - uśmiechnął się.
- Ale ... - zaczęłam
- Bierz! - przerwał mi i jeszcze szerzej się uśmiechnął.
- No dobra - odwzajemniłam uśmiech i jeszcze raz oglądnęłam pierścionek.
Zdjęłam go, a w środku wygrawerowany był napis ,, I'll always love you - Liaś ". Zaśmiałam się sama do siebie i włożyłam z powrotem.
- Emily... gdzie ty masz koszulkę? - zapytał po chwili Louis.
- No nie wiem właśnie. - powiedziałam, i w tym samym momencie do kuchni wszedł Niall.
- Hej - powiedział od razu, podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Y... hej. Czy tylko ja nic nie pamiętam? - zaśmiałam się.
- Mówiłem, żebyś tyle nie piła kocie - powiedział Lou.
- Zaczynam się was bać - zażartowałam a oni się zaśmiali.
- Musze ci powiedzieć, że jak jesteś wstawiona to jesteś naprawdę szalona - powiedział Niall, a ja na niego spojrzałam.
- Dlaczego? Chociaż ... nie, jednak nie chcę wiedzieć - powiedziałam, a on się uśmiechnął.
- Nie wiecie gdzie jest moja bluzka i telefon? - zapytałam, i zaczęłam macać się po kieszeniach, żeby się upewnić, że nie mam telefonu przy sobie.
- Ostatnio widziałem cię ubraną jeszcze w klubie - chłopcy się uśmiechnęli i nie przestawali mnie mierzyć.
- O, właśnie ... tak w ogóle to jak ja się tu znalazłam? - zapytałam
- No... jak nam się znudziło w klubie to wróciliśmy samolotem, ale Liaś się uparł, żebyś poleciała z nami, bo w końcu narzeczona i byliśmy nieźle wstawieni, więc... - przerwałam mu.
- Wszystko pamiętasz? - zapytałam Louisa zdziwiona.
- Nie, ja chyba wypiłem najwięcej. Rozmawiałem z ochroniarzem. - powiedział i w tym momencie do kuchni weszła jakaś laska.
- Cześć kochanie - powiedziała i zaczęła się lizać z Niallem.
- Ej, weźcie wyjdźcie, bo i tak mi niedobrze. - powiedział Liaś i udawał, jakby zaraz miał zwymiotować, a ci wyszli.
- To jego dziewczyna? - zapytałam.
- No, niestety - powiedział Lou.
- Czemu niestety? - zapytałam i usiadłam naprzeciwko nich.
- Bo to taka sucz, że ja pierdole - odezwał się Liaś, a ja się zaśmiałam.
- O mnie też macie takie zdanie? - zapytałam i spojrzałam mu prosto w oczy.
- No co ty? Ty jesteś spoko - Powiedział, a ja się uśmiechnęłam.
- Dla tego, że jestem tylko w staniku? Daj trochę, mój ty przyszły mężu - zaśmiałam się i nie czekając na odpowiedź wzięłam od niego butelkę wody, z której przed chwilą pił i się napiłam, a on się uśmiechnął.
Louis wziął butelkę wody i jednym ruchem wylał ją na mnie.
- Ups ... niechcący - powiedział, a ja odruchowo wstałam, bo ta woda była dość zimna.
Byłam cała mokra. Dosłownie. Nie czekając ani chwili wzięłam wodę Liama i wylałam ją na obydwóch.
- Ej! Co ja ci zrobiłem?! - powiedział Liaś, a ja się słodko uśmiechnęłam.
Teraz wszyscy już staliśmy i byliśmy cali mokrzy. Louis chciał się na mnie zemścić i wyjął z lodówki sok i jakieś tam inne rzeczy, liaś rzucał jakimiś płatkami, a ja zabrałam im ketchup. Tak się zaczęła wojna na jedzenie. Po kilku minutach skończyły się rzeczy, którymi można kogoś oblać albo ubrudzić. Byliśmy cali ujebani, ale było warto, bo było zajebiście. Poszłam się umyć, ale że nie miałam się w co ubrać, to wzięłam jakąś koszulkę, która wisiała na grzejniku w łazience. Spodenki musiałam zdjąć, bo również były ujebane, ale koszulka sięgała mi do połowy ud, więc było dobrze.
- Czyje to? - zapytałam pokazując na koszulkę, którą miałam na sobie, kiedy wróciłam do kuchni.
W kuchni siedzieli wtedy już wszyscy, czyli całe 1D.
- Moje - powiedział blondyn.
- Przepraszam, ale naprawdę nie mam się w co ubrać. - powiedziałam lekko zakłopotana.
- Nie ma sprawy. Weź ją sobie. - uśmiechnął się.
- Dzięki - odwzajemniłam uśmiech, a ten dalej się na mnie patrzył.
- Ej! Stary, ona jest moja! To moja przyszła żona!- powiedział Liaś i wszyscy wybuchliśmy śmiechem
Lou i Liaś byli już umyci i przebrani. Nagle do kuchni przyszła ta laska Nialla.
- Cześć wszystkim - powiedziała i zatrzymała się koło mnie.
- Emily - powiedziałam z uśmiechem na twarzy i wystawiłam rękę w jej stronę, ale ona nie miała najwidoczniej ochoty jej uścisnąć.
Zmierzyła mnie bezczelnie i syknęła coś pod nosem, po czym usiadła Niallowi na kolana.
- Okej - powiedziałam cicho sama do siebie i wzięłam rękę. - To co chłopaki sprzątamy nie? - zapytałam z uśmiechem na twarzy.
- Masz coś pod tą koszulką? - zapytał niespodziewanie Harry, a ja na niego dziwnie spojrzałam.
- Może - uśmiechnęłam się, a oni odwzajemnili uśmiech.
Ta laska zapytała się coś Nialla, a jak on jej odpowiedział, to wściekła wybiegła z kuchni. Nie słyszałam o czym mówili.
- Kochanie poczekaj! - Niall wybiegł za nią, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
------------------------------------------------------
Dobra, jest pierwszy rozdział. Nie najlepszy, ale jak na jeden z pierwszych to ujdzie. Oczywiście proszę o szczere opinie w komentarzach. CZYTASZ = KOMENTUJESZ. Pozdrawiam :)
wtorek, 25 lutego 2014
środa, 19 lutego 2014
Prologue ! ...
Jest sobota, pierwszy tydzień wakacji. Wieczorem umówiłam się z Iss i Davidem na jakąś imprezę, więc zaczęłam się szykować. Kiedy skończyłam poszłam do gabinetu ojca, gdzie ten zawsze przysiadywał. Oczywiście nie miał dla mnie czasu, bo rozmawiał przez telefon.
- Wychodzę - powiedziałam kiedy weszłam, ale on nie zareagował, tylko dalej z kimś gadał.
- Wychodzę! - powtórzyłam nieco głośniej ale i tak nic nie powiedział, ani nawet na mnie nie spojrzał.
- Jestem w ciąży - byłam ciekawa, czy na taką wiadomość by zareagował, ale i tak nic.
- No skurwielu mówię coś do ciebie! - prawie wrzasnęłam, a on tylko mnie uciszył palcem i pokazał ręką, żebym wyszła z gabinetu, i oczywiście kontynuował rozmowę.
Ale on mnie wkurwia! Wyszłam z domu, a przed wejściem czekali już Iss i David. Przywitałam się z nimi i pojechaliśmy.
- Ale mój ojciec mnie wkurwia - od razu zaczęłam narzekać.
- No to weź mu powiedz ... nie wiem ... na przykład, że jesteś w ciąży. - zaproponowała Iss.
- A ty myślałaś, że nie mówiłam? On mnie w ogóle nie słucha. Ma mnie w dupie. Pewnie nawet zapmniał o moim istnieniu. On by nawet nie zauważył, gdybym się wyprowadziła ... - mówiłam, ale Iss mi przerwała,
- To wprowadź się do mnie na kilka dni. - uśmiechnęła się.
- No nie wiem ... chociaż ... To nie taki zły pomysł.
- To po imprezie wracasz do mnie - wysłała mi buziaka w powietrzu, a ja odwzajemniłam uśmiech.
Chwile później byliśmy już na miejscu. Weszliśmy do klubu i od razu wypiliśmy po kolejce ... może dwóch. Poszliśmy tańczyć a później znowu po ... kilku kolejkach i tak w kółko ... a przynajmniej tak mi się wydaje, bo za chuja nie mogę sobie przypomnieć.
Obudziłam się na schodach w mieszkaniu Iss. Nie wiem jak się tam znalazłam, ale chyba nawet nie chcę wiedzieć. Powoli wstałam i prawie zeszłam, kiedy musiałam się oczywiście potknąć. Spadłam z ostatniego schodka z wielkim hukiem.
- Nic mi nie jest - powiedziałam sama do siebie, nie wiem dlaczego.
Powoli wstałam, ale teraz wszystko bolało mnie jeszcze bardziej, a szczególnie głowa. Poszłam do kuchni i wzięłam butelkę wody. Zaczęłam ją pić, kiedy do kuchni przyszedł David. Jak zawsze na przywitanie dał mi buziaka w policzek i też wziął sobie wodę. Zdziwiło mnie jednak, że był w samych bokserkach, ale trudno. Siedzieliśmy przy stole w kuchni, kiedy w drzwiach pojawiła się w samej bieliźnie Iss. Nie wnikam, dlaczego była w samej bieliźnie, może znalazła sobie kogoś. Nie zwracałam na to uwagi.
- Siemka - przywitała się i zaczęła pić.
- Nie ma to jak porządna impreza nie? - zaśmiałam się
- A pamiętasz cokolwiek? - zapytał David
- Nie. Ale chyba o to chodzi na imprezach nie? - wyszczerzyłam się, co on odwzajemnił.
Dopiero zobaczyłam, że jest 14 . No nieźle. Całe popołudnie leczyliśmy tego pieprzonego kaca, a wieczorem David pojechał do siebie.
- Ciekawe kiedy twój stary się skapnie, że nie ma cię w domu - zaśmiała się Iss.
- Ciekawe, czy w ogóle się skapnie - poprawiłam ją i również się uśmiechnęłam.
Iss i David są ode mnie rok starsi, więc mogą mieć własne mieszkania. Ja muszę jeszcze troszkę poczekać do swojej osiemnastki, ale już niedługo ... oj, będzie się działo. Poszłyśmy spać około 22 . To i tak bardzo wcześnie, ale byłyśmy strasznie zmęczone, więc nie miałyśmy wyjście.
Obudziłam się około 12 . Iss już nie spała. Około 16 wróciłam do domu. Kiedy weszłam usłyszałam jakieś jęki... OMG . Bosz, uciszyli by się, a nie. Domyśliłam się, że jest u niego ta ... no ... jak jej tam ... chwilka ... a z resztą ... chuj jej w dupe. Wzięłam z lodówki coś do jedzenia i poszłam do swojego pokoju. Weszłam na tt i fb. Czas minął mi nawet szybko. Poszłam spać. Rano obudziło mnie jakieś trzaskanie.
----------------------------
No i jest prolog. One Direction pojawi się już niedługo. Proszę o szczere opinie w komentarzach. CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
- Wychodzę - powiedziałam kiedy weszłam, ale on nie zareagował, tylko dalej z kimś gadał.
- Wychodzę! - powtórzyłam nieco głośniej ale i tak nic nie powiedział, ani nawet na mnie nie spojrzał.
- Jestem w ciąży - byłam ciekawa, czy na taką wiadomość by zareagował, ale i tak nic.
- No skurwielu mówię coś do ciebie! - prawie wrzasnęłam, a on tylko mnie uciszył palcem i pokazał ręką, żebym wyszła z gabinetu, i oczywiście kontynuował rozmowę.
Ale on mnie wkurwia! Wyszłam z domu, a przed wejściem czekali już Iss i David. Przywitałam się z nimi i pojechaliśmy.
- Ale mój ojciec mnie wkurwia - od razu zaczęłam narzekać.
- No to weź mu powiedz ... nie wiem ... na przykład, że jesteś w ciąży. - zaproponowała Iss.
- A ty myślałaś, że nie mówiłam? On mnie w ogóle nie słucha. Ma mnie w dupie. Pewnie nawet zapmniał o moim istnieniu. On by nawet nie zauważył, gdybym się wyprowadziła ... - mówiłam, ale Iss mi przerwała,
- To wprowadź się do mnie na kilka dni. - uśmiechnęła się.
- No nie wiem ... chociaż ... To nie taki zły pomysł.
- To po imprezie wracasz do mnie - wysłała mi buziaka w powietrzu, a ja odwzajemniłam uśmiech.
Chwile później byliśmy już na miejscu. Weszliśmy do klubu i od razu wypiliśmy po kolejce ... może dwóch. Poszliśmy tańczyć a później znowu po ... kilku kolejkach i tak w kółko ... a przynajmniej tak mi się wydaje, bo za chuja nie mogę sobie przypomnieć.
Obudziłam się na schodach w mieszkaniu Iss. Nie wiem jak się tam znalazłam, ale chyba nawet nie chcę wiedzieć. Powoli wstałam i prawie zeszłam, kiedy musiałam się oczywiście potknąć. Spadłam z ostatniego schodka z wielkim hukiem.
- Nic mi nie jest - powiedziałam sama do siebie, nie wiem dlaczego.
Powoli wstałam, ale teraz wszystko bolało mnie jeszcze bardziej, a szczególnie głowa. Poszłam do kuchni i wzięłam butelkę wody. Zaczęłam ją pić, kiedy do kuchni przyszedł David. Jak zawsze na przywitanie dał mi buziaka w policzek i też wziął sobie wodę. Zdziwiło mnie jednak, że był w samych bokserkach, ale trudno. Siedzieliśmy przy stole w kuchni, kiedy w drzwiach pojawiła się w samej bieliźnie Iss. Nie wnikam, dlaczego była w samej bieliźnie, może znalazła sobie kogoś. Nie zwracałam na to uwagi.
- Siemka - przywitała się i zaczęła pić.
- Nie ma to jak porządna impreza nie? - zaśmiałam się
- A pamiętasz cokolwiek? - zapytał David
- Nie. Ale chyba o to chodzi na imprezach nie? - wyszczerzyłam się, co on odwzajemnił.
Dopiero zobaczyłam, że jest 14 . No nieźle. Całe popołudnie leczyliśmy tego pieprzonego kaca, a wieczorem David pojechał do siebie.
- Ciekawe kiedy twój stary się skapnie, że nie ma cię w domu - zaśmiała się Iss.
- Ciekawe, czy w ogóle się skapnie - poprawiłam ją i również się uśmiechnęłam.
Iss i David są ode mnie rok starsi, więc mogą mieć własne mieszkania. Ja muszę jeszcze troszkę poczekać do swojej osiemnastki, ale już niedługo ... oj, będzie się działo. Poszłyśmy spać około 22 . To i tak bardzo wcześnie, ale byłyśmy strasznie zmęczone, więc nie miałyśmy wyjście.
Obudziłam się około 12 . Iss już nie spała. Około 16 wróciłam do domu. Kiedy weszłam usłyszałam jakieś jęki... OMG . Bosz, uciszyli by się, a nie. Domyśliłam się, że jest u niego ta ... no ... jak jej tam ... chwilka ... a z resztą ... chuj jej w dupe. Wzięłam z lodówki coś do jedzenia i poszłam do swojego pokoju. Weszłam na tt i fb. Czas minął mi nawet szybko. Poszłam spać. Rano obudziło mnie jakieś trzaskanie.
----------------------------
No i jest prolog. One Direction pojawi się już niedługo. Proszę o szczere opinie w komentarzach. CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
niedziela, 16 lutego 2014
Characteristics...
Emily (Em) Williams - (ur. 13 maja 1996 r.) Szalona i zabawna brunetka o brązowych oczach. Jest miła, ale czasami wredna i arogancka. Jest bardzo szczera... czasami aż za bardzo. Kocha piłkę nożną, One Direction i imprezy do samego rana. Mieszka tylko z ojcem, a jej matka odeszła od nich pół roku temu z powodu ojca. Nie utrzymuje z nią w ogóle kontaktu. Jej ojca całe życie nie ma w domu bo albo pracuje albo spotyka się z przyjaciółmi ... albo sprowadza jakieś dupy do domu. Najczęściej są to jakieś tapeciary, i nigdy nie zaprzyjaźniła się z żadną z nich. Właśnie skończyła liceum policyjno-wojskowe. Jej najlepszą przyjaciółką jest Isabella, a chłopakiem David. Z Davidem jest od ponad roku. Jej marzeniem jest zamieszkać w Londynie.
Zayn Malik - (ur. 12 stycznia 1993 w Bradford w Wielkiej Brytanii ) 1/5 One Direction. Jest dobrze zbudowany, słodki, piękny i romantyczny. Ma śliczne czarne włosy i zabójczy uśmiech, oraz piękne brązowe oczu. Przed osiemnastymi urodzinami miał na imię Zain ale zmienił na Zayn. Kocha przeglądać się w lusterkach. Często chodzi w bejsbolówkach. Twierdzi, ze nie potrafi tańczyć ale zajebiście to robi. Jest bardzo utalentowany i ma świetny głos.
Louis (Lou, Tommo) William Tomlinson - ( ur. 24 grudnia 1991 roku w Doncaster w Wielkiej Brytanii ) 1/5 One Direction. Louis jest zabawnym i ślicznym szatynem, kochającym marchewki i wszystko co jest w paski. Zawsze potrafi rozśmieszyć reszte zespołu i nie tylko. Praktycznie zawsze nosi kolorowe spodnie, których nogawki podwija. Zawsze wygląda zajebiaszczo! Jego uśmiech powala na kolana cały świat, nie wspominając jużo jego zabójczym talencie i głosie ! Potrafi wysłuchać każdego, nawet tego, za kim nie przepada. Uwielbia imprezować.
Liam (Daddy, Liaś ) James Payne (ur.29 sierpnia 1993 roku w Wolverhampton w Wielkiej Brytanii) 1/5 One Direction. Miły i szalony. Boi się łyżek, ale nikt nie wie dlaczego. Czasem przyjaciele śmieją się z tego powodu i mu dokuczają. Mega przystojny szatyn o brązowych oczach. Kocha Disnaya i wszystko z nim związane najbardziej Toy Story. Świetnie śpiewa, najczęściej to on zaczyna piosenki. Jest najodpowiedzialniejszy z całego zespołu, ale nie jest sztywny! Jest idealny i jedyny w swoim rodzaju.
Niall James Horan (Nialler) - (ur. 13 września 1993 roku w Mullingar w Irlandii ) 1/5 One Direction. Słodki, zabawny blondynek o ślicznych niebieskich oczach. Zawsze głodny ale uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony. Kocha jeść .. jego ulubioną restauracją jest Nando's. Nosi aparat dentystyczny, chłopcy uważają, że najlepiej przytula z całego zespołu. Jego ulubionym kolorem jest zielony. Jest ślicznym Irlandczykiem. Potrafi świetnie grać na gitarze ! Luli też grać w piłkę nożną. Przez niektórych jest hejtowany ale i tak prawdziwe Directionerki go kochają ! Uwielbia Justina Biebera. Jest farbowanym blondynem ale to nie zmienia faktu,że jest mega przystojny i słodki. Jest strasznie miły dla wszystkich dziewczyn. Ciągle szuka tej jedynej. Ma MEGA talent!
Harold (Hazza, Harry, loczek, ) Edward Milward Styles - (ur.1 lutego 1994 roku w Holmes Chapel w Wielkiej Brytanii) 1\5 One Direction. Szalony, kociarz i największy zboczuch z zespołu. Kocha Louisa Tomlinsona i resztę chłopaków z 1D. Jest mega utalentowany i ma śliczne loczki. Nadal szuka swojej drugiej połówki. Na jego widok każda dziewczyna mdleje. Jest bardzo utalentowany i przystojny.
Louis (Lou, Tommo) William Tomlinson - ( ur. 24 grudnia 1991 roku w Doncaster w Wielkiej Brytanii ) 1/5 One Direction. Louis jest zabawnym i ślicznym szatynem, kochającym marchewki i wszystko co jest w paski. Zawsze potrafi rozśmieszyć reszte zespołu i nie tylko. Praktycznie zawsze nosi kolorowe spodnie, których nogawki podwija. Zawsze wygląda zajebiaszczo! Jego uśmiech powala na kolana cały świat, nie wspominając jużo jego zabójczym talencie i głosie ! Potrafi wysłuchać każdego, nawet tego, za kim nie przepada. Uwielbia imprezować.
Liam (Daddy, Liaś ) James Payne (ur.29 sierpnia 1993 roku w Wolverhampton w Wielkiej Brytanii) 1/5 One Direction. Miły i szalony. Boi się łyżek, ale nikt nie wie dlaczego. Czasem przyjaciele śmieją się z tego powodu i mu dokuczają. Mega przystojny szatyn o brązowych oczach. Kocha Disnaya i wszystko z nim związane najbardziej Toy Story. Świetnie śpiewa, najczęściej to on zaczyna piosenki. Jest najodpowiedzialniejszy z całego zespołu, ale nie jest sztywny! Jest idealny i jedyny w swoim rodzaju.
Niall James Horan (Nialler) - (ur. 13 września 1993 roku w Mullingar w Irlandii ) 1/5 One Direction. Słodki, zabawny blondynek o ślicznych niebieskich oczach. Zawsze głodny ale uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony. Kocha jeść .. jego ulubioną restauracją jest Nando's. Nosi aparat dentystyczny, chłopcy uważają, że najlepiej przytula z całego zespołu. Jego ulubionym kolorem jest zielony. Jest ślicznym Irlandczykiem. Potrafi świetnie grać na gitarze ! Luli też grać w piłkę nożną. Przez niektórych jest hejtowany ale i tak prawdziwe Directionerki go kochają ! Uwielbia Justina Biebera. Jest farbowanym blondynem ale to nie zmienia faktu,że jest mega przystojny i słodki. Jest strasznie miły dla wszystkich dziewczyn. Ciągle szuka tej jedynej. Ma MEGA talent!
Harold (Hazza, Harry, loczek, ) Edward Milward Styles - (ur.1 lutego 1994 roku w Holmes Chapel w Wielkiej Brytanii) 1\5 One Direction. Szalony, kociarz i największy zboczuch z zespołu. Kocha Louisa Tomlinsona i resztę chłopaków z 1D. Jest mega utalentowany i ma śliczne loczki. Nadal szuka swojej drugiej połówki. Na jego widok każda dziewczyna mdleje. Jest bardzo utalentowany i przystojny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



