poniedziałek, 24 marca 2014

Chapter Three ! ...

- Nie przepraszaj mnie za każdym razem, ale naprawdę już pójdę. - powiedziałam i już miałam wychodzić, kiedy w kuchni zjawili się Hazza i Lou.
- Zostajesz z nami - wyszczerzyli się
- Co? - zapytałam i wyszłam na korytarz, gdzie zobaczyłam Liama i Zayna z walizkami.
- Ej, to moje rzeczy? - zapytałam pokazując a walizki.
- Tak, od dzisiaj mieszkasz z nami - uśmiechnęli się. Co im wszystkim tak wesoło?
- Ale ... - przerwał mi Zayn
- Cicho! Zostajesz i koniec. - Jeszcze szerzej się uśmiechnęli i nie dali mi dojść do głosu.
- Tylko wiesz ... jest mały problem. Bo wiesz ... - zaczął się jąkać Harry.
- Musisz spać z którymś z nas, bo nie mamy wolnego pokoju. - wtrącił się Zayn, a ja na nich spojrzałam.
- Ja i Zayn odpadamy, bo mamy dziewczyny. - powiedział Lou, a ja spojrzałam na pozostałą trójkę.
- A ty Harry? Nie masz dziewczyny? - zapytałam, a on poruszał zabawnie brwiami.
- Już nie. Ona to już przeszłość. - zaczął się tłumaczyć.
- Po dwóch dniach? - zapytałam zdziwiona, ale doszłam do wniosku, że nie chcę usłyszeć odpowiedzi. - A który ma największe łóżko? - dodałam
- Ja - odezwał się blondyn.
- Spoko - wzruszyłam ramionami i chciałam wziąć walizkę, ale Hazza mnie wyprzedził.
Zaniósł moje rzeczy do pokoju Nialla, a ja się rozpakowałam. Później pojechaliśmy do jakiejś knajpki coś zjeść, bo oczywiście zakupów też nie zrobili. Wróciliśmy wieczorem, a ci od razu włączyli mecz. Mają szczęście, że grał Real, i że też wolą go od Barcy. Siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy. Zauważyłam, że Niall cały czas się na mnie patrzy. Kiedy Cristiano strzelił gola wszyscy się wydarliśmy, on również, ale nie przestawał na mnie patrzeć. Ja  chyba krzyczałam najgłośniej. Na początku miałam to w dupie i udawałam, że tego nie widzę, ale on tak perfidnie patrzył mi w oczy, że po prostu wstałam i poszłam do pokoju. Usiadłam na parapecie i gapiłam się w niebo. Było już po 22, więc na niebie było dużo gwiazd. W pewnym momencie do pokoju wszedł blondyn.
- Co robisz? - zapytał jakby nie widział.
- Tańczę kurwa. - powiedziałam i nawet na niego nie spojrzałam. Nie przepadam za nim. Wkurwia mnie.
- Musisz być taka niemiła? - zapytał siadając koło mnie.
- Musisz być takim frajerem? - nie przestawałam gapić się przez okno, ale on złapał mnie delikatnie za podbródek, co sprawiło, że odwróciłam głowę w jego stronę.
Patrzył mi w oczy.
- Wypierdalaj - powiedziałam i się od niego odsunęłam. Znów patrzyłam przez okno.
- Ej no, co ja ci zrobiłem? - przysunął się.
- Żyjesz - powiedziałam oschle. Coraz bardziej mnie wkurwia. Odsunęłam się jeszcze kawałek.
- No weź. Nie bądź taka. - złapał mnie za rękę.
- Odwal się ode mnie - wstałam i wyszłam. Poszłam na dwór i usiadłam na trawie, a ten do mnie przyszedł.
- Ale ty jesteś uparta - usiadł koło mnie.
- Nie znasz mnie - powiedziałam.
- Ale chcę poznać - uśmiechnął się.
- Ale ja nie chcę - powiedziałam, ale on nie dawał mi spokoju.
- Dla wszystkich jesteś taka wredna? - zapytał, ale tym razem się na mnie tak bezczelnie nie gapił.
- Nie, tylko dla ciebie.
- Dlaczego?
- Bo mnie wkurwiasz.
- Czym?
- Wszystkim. Musisz za mną chodzić? Zostaw mnie w spokoju. Chcę być sama.
- Chciałem tylko pogadać.
- To idź do któregoś z przyjaciół, a nie za dziwką się uganiasz. - powiedziałam w chuj wrednie, ale na inny ton nie zasługiwał.
- No przecież już przepraszałem. Co mam zrobić, żebyś przestała o tym gadać? Byłem wkurwiony... - zaczął znowu pieprzyć.
- Nie męcz się, i tak cię nie słucham. - oznajmiłam kładąc się.
- Dobrze wiedzieć, ale i tak ci nie dam spokoju - uśmiechnął się i położył koło mnie.
- To pożałujesz - patrzyłam w niebo jak zawsze wieczorem.
- Już się boję.
- I słusznie.
- Często to robisz? - zapytał, a ja na niego spojrzałam, bo jak zawsze miałam skojarzenia.
- Co?
- Patrzysz w niebo - również na mnie patrzył.
- Zawsze. Myślę o tym co było, co jest i co mogłoby być, gdybym postąpiła inaczej. To jest taka ... ucieczka od rzeczywistości. Wymyślam sytuacje, w których chciałabym się znaleźć, i takie tam. A zresztą ... po co ja ci to w ogóle mówię. - dopiero zauważyłam, że cały czas na mnie patrzył. - Co?
- Nie, nic. Lubię cię słuchać - uśmiechnął się, co odwzajemniłam. - Opowiedz mi coś o sobie - dodał po chwili.
- Co mam niby mówić? Mieszkam ... a właściwie mieszkałam z ojcem, bo nie chcę tam wracać. Miał mnie kompletnie w dupie. Pewnie nawet nie zauważył, że mnie nie ma w domu. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- A matka? - zapytał.
- Chce ci się słuchać? - uśmiechnęłam się.
- Jakby mi się nie chciało to bym tu nie przychodził. Mów. - odwzajemnił uśmiech, a ja odwróciłam się na bok, żeby móc na niego patrzeć. Blondyn również się odwrócił, i patrzył mi prosto w oczy.
- Mama zostawiła nas z jego powodu. Nie widziałam jej chyba z 10 lat. Wiem jak wygląda tylko ze zdjęć. W ogóle jej nie pamiętam. Nie wiem jaka była. Ojciec nie dość, że miał na mnie wyjebane to nigdy nie chciał o niej rozmawiać. Zresztą nigdy go nie było. Kiedyś próbowałam się jakoś skontaktować z mamą, ale nie byłam w stanie zebrać zbyt wiele informacji, aż przestało mi zależeć. Po prostu musiałam się oswoić z myślą, że tak naprawdę nie mam kochającej się rodzinki, że marzenia się nie spełniają, a życie czasami nie ma sensu. - mówiłam całkiem bez uczuć, a on patrzył mi w oczy, zresztą ja jemu też.
- Przykro mi. - powiedział w pewnym momencie.
- A mi nie. - uśmiechnęłam się.
- Jakie jest twoje marzenie? - pokazał swoje ząbki.
- Niemożliwe do spełnienia.
- Wszystkie marzenia można spełnić, wystarczy tylko chcieć.
- Oj, uwierz mi że nie wszystkie.
- A jakie jest twoje? - zapytał ponownie.
- Poinformuję cię jak się spełni. - powiedziałam, a on się wyszczerzył.
Rozmawialiśmy dość długo, a robiło się coraz zimniej. Było już tak ciemno, że nie było widać nic dookoła nas.
- Idziemy? - zapytał w pewnym momencie, ale ja nie miałam ochoty spać.
- Idź, ja jeszcze zostanę. - powiedziałam, ale sam chyba nie chciał wracać.
- Jest zimno. Przeziębisz się. - powiedział troskliwie.
- Powiedz po prostu, że nie chcesz sam wracać, bo boisz się ciemności. Nie musisz kłamać - wyszczerzyłam się, a on odwzajemnił uśmiech.
Wstał i mnie podniósł. Chciałam coś powiedzieć, ale mi przerwał.
- Cicho. Jest trzecia w nocy, lepiej będzie jak nikogo nie obudzimy. - uśmiechnął się, ale nie wiedziałam co kombinuje.
Nie musiałam długo czekać, żeby się dowiedzieć, bo wziął rozbieg i wskoczył do basenu. Myślałam, że go zajebie.
- Co ty kurwa robisz? Normalny jesteś? - zaczęłam mówić, ale miałam ochotę się wydrzeć.
- Cicho... bo ich obudzisz. - zaśmiał się, a ja zaczęłam go wyzywać szeptem.
Wyszłam z basenu, a on za mną, ale wepchałam go z powrotem.
- Zemszczę się - zagroziłam mu, a on po chwili znów znalazł się obok mnie.
- Już to widzę. Nie złość się kotku, złość piękności szkodzi.
- Nie mów do mnie kotku. Jesteś nienormalny. - zaczęłam się śmiać z tej całej sytuacji, a on mi zawtórował.
- To teraz możemy wracać? - wyszczerzył się, a ja się zgodziłam, bo już naprawdę było mi zimno.
*******Niall*******
Kiedy się obudziłem ona jeszcze spała. Wczoraj długo rozmawialiśmy, opowiedziała mi trochę o sobie i szczerze mówiąc, to nie spodziewałem się, że miała taką ... niezbyt miłą przeszłość. Nawet nie wiem dlaczego, ale na nią patrzyłem. Muszę przyznać, że jest śliczna i przede wszystkim inna niż wszystkie inne dziewczyny ... jest wyjątkowa, ale tak dokładnie to nie wiem czemu... Tak po prostu.
*******Em*******
Powoli otworzyłam oczy i co zobaczyłam? Ten debil cały czas się na mnie gapił.
- Wkurwiasz mnie już. - powiedziałam i niechętnie, powoli wstałam.
- Czym? - zapytał i również wstał.
- No zgadnij kurwa. - powiedziałam dość wrednie.
- Przestań, przecież nic ci nie robię. - nie wiem czy jest takim idiotą, czy tylko udaje ale mnie wkurwia!
Bez słowa wzięłam jakieś ubrania i poszłam do łazienki. Ogarnęłam się i ubrałam, a następnie poszłam do kuchni.
- I jak ci się spało? - zapytał od razu kiedy weszłam Lou z uśmiechem na twarzy.
- Ujdzie. Lepiej by było, gdyby niektórzy się nie kręcili. - spojrzałam na NIalla, który siedział już przy stole i jadł.
- Masz - powiedział Louis podając mi talerz z naleśnikami.
- Nie jestem głodna - uśmiechnęłam się i w tym samym momencie do kuchni wszedł Liaś.
- No hej. - przywitał się z nami i usiadł przy stole. - To co jemy? - wyszczerzył się, a ja podałam mu talerz, który trzymałam.
Prawie cały dzień kręciłam się bezsensownie po domu, i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, ale na szczęście wieczorem było ciekawiej.
 
------------------------------------------------------------

Przepraszam was bardzo, że tak długo nic nie dodawałam, ale musiałam załatwić parę spraw. Rozdział moim zdaniem chujowy jak wszystkie wcześniejsze, ale zależy mi na tym, żebyście to wy go ocenili. CZYTASZ = KOMENTUJESZ  I oczywiście proszę o naprawdę szczere opinie w komentarzach. Kocham was! :*

9 komentarzy:

  1. Jak dla mnie kolejny świetny rozdział, może opis z punktu widzenia Nialla mógłby być dłuższy w moim odczuciu, ale poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła przeczytać kolejną część twojego BOSKIEGO opowiadania :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się oczywiście podoba, tylko uważam, że ilość przekleństw jest odrobinę za duża... Można poprzeklinac czasami, ale może trochę mniej? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje! Zostałaś nominowana do Libster Awards.Więcej info na:http://niktnigdyniedostaniemegoserca.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie rodział świetny,ogólnie to opowiadanie jest boskie i takie....realne? nie umiem tego opisać hahaahah, czekam na kolejny rozdział *o*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uważam, że fajnie jest z tymi przekleństwami bo to nadaje jakiś charakter ;D Chyba tak to chciałam określić xD Świetne ♥ Next :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Dalej ZAJEBISTY jest next!!!!!!! :* <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja się nie zgodzę z moją poprzedniczką, bo faktycznie jest tutaj ciut za dużo przekleństw. Np, tutaj, kiedy Em mówi "Wkurwiasz mnie" a po chwili "no zgadnij kurwa'. Bez tej drugiej kurwy mogłoby się obejść ;)
    Poza tym przyjemnie się czyta :) Treściwy blog. Na pewno będę cie śledzic, więc uważaj!

    P.S. W międzyczasie zapraszam do siebie. Nie ma tam dużo, ale chce znać twoją opinię, jest dla mnie bardzo ważna bo zależy mi na rozwoju.
    http://the-highest-win-is-love.blogspot.com/
    Od razu mówię, że dopiero zaczynam ale proszę bić mocno ;D

    Pozdrawiam i czekam na następny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Matilde...blog cudowny, może troszkę za dużo przekleństw, ale tak to super

    OdpowiedzUsuń
  9. swietny blog naprawde wpadlam na,niego niechcacy czytajac tlumaczenie irresistible naprawde mi sie spodobal . Bardziej wole kryminalne ale ten jest po prostu boski wspanialy i swietny. Szkoda ze juz nie piszesz,na nim .... no coz :C moze jeszcze kiedys wrocisz i ja na niego wpadne. Cudo pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń